Agnieszka Łyp Chmielewska

adwokat

Z zawodu jestem prawnikiem, a z pasji hodowcą, czynnym zawodnikiem agility, miłośnikiem rasy corgi. Kancelarię adwokacką prowadzę w Dąbrowie Górniczej przy ul. Sienkiewicza 14...
[Więcej >>>]

Skontaktuj się +48 799 030 205

Tajemnica lekarska lekarza weterynarii

Agnieszka Łyp-Chmielewska17 sierpnia 2020Komentarze (0)

Jak wiecie jestem dość aktywna na Instagramie (możecie mnie śledzić pod nazwą psiparagraf.pl). Na IG obserwuje również wielu lekarzy weterynarii i wiele przychodni czy gabinetów weterynaryjnych. Bardzo często wrzucane są zdjęcia małych pacjentów w trakcie diagnozowania czy leczenia – ogólnie z pobytu w danej placówce.

Oglądając te wpisy naszła mnie myśl, że należy zastanowić się nad pojęciem tajemnicy lekarskiej, w szczególności w dobie tak rozwiniętych mediów społecznościowych.

Tajemnica lekarska

Tajemnica lekarska lekarza weterynarii określona jest w art 28 kodeksu etyki lekarza weterynarii. Zgodnie z treścią przepisu tajemnicą zawodową objęte jest wszystko czego lekarz weterynarii dowiedział się w trakcie wykonywania czynności zawodowych. Wszak tylko i wyłącznie taką suchą informacje znajdziemy w kodeksie etyki lekarzy weterynarii.

Zastanówmy się w ogóle nad pojęciem tajemnicy zawodowej/lekarskiej. W przepisach prawa brak jest definicji tego pojęcia. Przyjąć należy, że są to wszelkie informacje jakich lekarz weterynarii dowiedział się w trakcie wykonywania swojego zawodu. Powinno teraz paść pytanie – czyli jakie.

Tajemnicą zawodową lekarza weterynarii są:

  • dane właściciela pacjenta
  • dane pacjenta
  • schorzenia wykryte u pacjenta
  • diagnoza
  • sposób leczenia
  • podane leki

Udzielanie informacji objętych tajemnicą lekarską

Lekarz weterynarii udzielać informacji objętych tajemnicą zawodową może tylko i wyłącznie osobie uprawnionej. Przez taką osobę oczywiście rozumiemy właściciela pacjenta. Niewątpliwe jest również iż dopuszczalne jest konsultowanie przypadków medycznych pomiędzy lekarzami weterynarii z wyłączeniem udzielania informacji umożliwiających identyfikację pacjenta oraz jego właściciela.

Z praktyki wiem, że bardzo często zdarzają się sytuacje, iż hodowca dzwoni do określonego gabinetu weterynaryjnego i chce uzyskać informację o stanie zdrowia psa/kota pochodzącego z jego hodowli. Oczywiście takiej osobie informacji nie możemy udzielić. Spotkałam się nawet ze zleceniem od mojego klienta, że to ja mam zadzwonić do gabinetu weterynaryjnego i ustalić co się stało z psem z jego hodowli, bo mnie jako adwokatowi powiedzą.

Pamiętajcie, że ujawniając tajemnicę zawodową osobie nieupoważnionej narażacie się na odpowiedzialność dyscyplinarną.

Zwolnienie z tajemnicy lekarskiej

Kodeks etyki wprowadza pewne wyjątki, kiedy to może dojść do zwolnienia z tajemnicy zawodowej.

I tak:

  1. za zgodą właściciela lub opiekuna zwierzęcia, 

  2. w przypadku zagrożenia zdrowia publicznego, 

  3. gdy wymagają tego przepisy prawa. 

Pierwszy punkt wydaje się iż nie wymaga większego tłumaczenia. Zalecałabym, aby taka zgoda przybrała formę pisemną – w innym przypadku możemy narazić się na zarzut naruszenia tajemnicy lekarskiej – i nie będziemy posiadać potwierdzenia z jej zwolnienia.

Kilka słów komentarza:

Zagrożenie zdrowia publicznego 

Przyjąć należy, że zapis ten został wprowadzony w celu ochrony wyższego dobra jakiem jest zdrowie publiczne. Nie ulega wątpliwości, że w tym zakresie mowa jest o m.in. chorobach zakaźnych czy takich odzwierzęcych, które również zagrażają życiu oraz zdrowiu ludzi.

Gdy wymagają tego przepisy prawa

Kiedyś jeden z lekarzy weterynarii zadał mi pytanie – czy jeśli zauważył u pacjenta objawy znęcania się czy może zadzwonić na policję. W mojej ocenie właśnie punkt trzeci kodeksu etyki zwalnia lekarzy weterynarii od zachowania w tym zakresie tajemnicy. Oczywiście nie można również pomijać regulacji przepisów szczególnych nakładających na lekarzy weterynarii poszczególne obowiązki.

Tajemnica zawodowa w mediach społecznościowych

Obserwując licznych lekarzy weterynarii w mediach społecznościowych zauważyłam iż umieszczane są zdjęcia pacjentów z wizyty.

Oczywiście pamiętajcie, że zwierze w świetle przepisów prawa nie posiada ochrony wizerunku, stąd można umieszczać bez przeszkód ich zdjęcia w internecie bez zgody właściciela.

Jednak każdy lekarz weterynarii umieszczając w swoich mediach społecznościowych informacje o pacjentach powinien pamiętać o art 28 kodeksu etyki. Informacje powinny być podane w taki sposób aby uniemożliwić identyfikacje pacjenta oraz jego właściciela. Dla zabezpieczenia interesów lekarza weterynarii oraz kliniki czy gabinetu weterynaryjnego zalecałabym pobieranie zgody na umieszczanie pacjenta oraz jego historii w mediach społecznościowych. Nie każdy właściciel pacjenta życzy sobie, aby informacje o nim umieszczane były w mediach społecznościowych kliniki.

Oczywiście czym innym jest informacja -“o dziś był u nas na wizycie kot Azor” a czym innym informacja – ” o dziś na wizycie w klinice był pies Rudek, który cierpi na dysplazję prawego stawu biodrowego w trakcie leczenia, któremu podawane są leki jak i istnieje ryzyko operacji”. W przypadku tego drugiego opisu wydawałoby się iż należy pobrać zgodę od właściciela pacjenta.

Dla przykładu:

Ostatnio byłam z moją najlepszą suką sportową w klinice, w celu wykonania badania endoskopowego. W międzyczasie oczekując w poczekalni do Pana Doktora wrzucałam na swój Instagram informacje, że jestem w klinice i czekam na wizytę. Tym samym dorozumiane dałam zgodę na podanie do informacji przez klinikę oraz lekarza (którzy zostali oznaczeni w poście) faktu, że jestem u nich na wizycie. Jednak tym zachowaniem nie dałam zgody na informowanie w mediach społecznościowych na jakie badanie zgłosiłam się ze swoim psem 🙂 Akurat w tej sprawie miło się wraz z panem doktorem pooznaczaliśmy w postach i relacjach 🙂

Reasumując, jeśli publikujecie informacje w mediach społecznościowych podając imię, rasę pacjenta i jego schorzenie zabezpieczcie się i przyjmijcie pisemną zgodę właściciela 🙂

 

***

Przeczytajcie wpis o formach prowadzenia działalności Formy prowadzenia praktyki weterynaryjnej w pigułce

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o waszej odpowiedzialności odszkodowawczej to przeczytajcie Kilka słów o odpowiedzialności odszkodowawczej lekarza weterynarii przy błędach w sztuce medycznej

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 799 030 205
e-mail: kancelaria-kynologiczna@adwokatdabrowa.eu

Kto jest autorem tego wpisu?

Niniejszy wpis jest wpisem gościnnym. Autorem niniejszego wpisu jest Błażej Sarzalski, radca prawny i bloger prawniczy, znany m.in. z takich blogów jak Rejestracja spółki z o.o. czy Pan swojego losu. Błażej zajmuje się zawodowo prawem spółek, poufnością biznesu i ochroną kapitału, a także planowaniem osobistych strategii prawnych dla osób, które chcą świadomie zaplanować swoje życie osobiste i biznesowe pod kątem prawnym.

Jaką formę działalności wybrać dla gabinetu weterynaryjnego?

A więc stało się… wiesz już, że czas najwyższy iść na swoje. Jesteś sam(a), albo masz kogoś, z kim chcesz prowadzić swój gabinet weterynaryjny. I zastanawiasz się może jak do tego podejść, od czego zacząć? A może jest tak, że prowadzisz już gabinet, klinikę, ale zastanawiasz się, czy można zrobić coś lepiej, coś usprawnić, zoptymalizować?

Pytanie o wybór formy prawnej dla gabinetu weterynaryjnego jest pytaniem bardzo indywidualnym. Inne opcje będzie miał ktoś, kto chce otworzyć działalność jednoosobową, inne zaś osoby, które chcą wspólnie prowadzić działalność weterynaryjną. Nie sposób więc odpowiedzieć na pytanie jaką formę prawną wybrać dla praktyki weterynaryjnej abstrahując od konkretnego przypadku. To co można jednak zrobić, to opowiedzieć trochę o tym spośród jakich opcji dokonywać wyboru, o różnicach w formach prowadzenia działalności i konsekwencjach prawnych owych różnic.

Pozwólcie, że pominę tu trochę gabinety weterynaryjne prowadzone w ramach niewielkich jednoosobowych działalności gospodarczych, one dobre są w zasadzie jedynie dla małych praktyk weterynaryjnych, takich gdzie nie występują ryzyka związane z niewypłacalnością. Zwrócimy swoje oczy ku spółkom.

Jaka spółka dla kliniki weterynaryjnej?

Z punktu widzenia lekarza weterynarii wybór jest szeroki, realnie rzecz biorąc możesz prowadzić działalność w następujących formach:

  • spółka jawna
  • spółka partnerska
  • spółka komandytowa
  • spółka z o.o.

Oczywiście pomijam tutaj spółki akcyjne, czy komandytowo-akcyjne, nie są one raczej popularnym wyborem w jakiejkolwiek małej i średniej działalności gospodarczej. O takich spółkach myśl, gdy chcesz wchodzić na giełdę. Jeżeli zastanawiasz się nad spółką cywilną to także porzuć ten pomysł. To forma prawna nie przystająca do naszych czasów, prosta do założenia, ale, szczególnie w sytuacjach problemowych, trudna do zamknięcia i rozliczenia.

Zostały więc realnie cztery opcje, którym możemy się przyjrzeć oraz jedna opcja, która tak naprawdę jest hybrydą, powiązaniem dwóch spółek.

Dla ułatwienia podzielimy sobie te spółki na dwie kategorie: spółki osobowe oraz spółkę kapitałową, jaką jest spółka z o.o.

Różnice między spółkami osobowymi oraz kapitałowymi

Ta systematyka, o której pisałem wyżej. Czyli podział na spółki osobowe oraz kapitałowe, ma znaczenie nie tylko techniczne, czy ułatwiające opisywanie form prawnych działalności, ale także znaczenie czysto praktyczne dla każdego prowadzącego działalność gospodarczą.

Przykładowo, zasadą jest, że w spółkach osobowych to wspólnicy prowadzą sprawy spółki, reprezentują ją oraz płacą swoje własne składki na ubezpieczenia społeczne z tytułu owej działalności, w spółce z o.o. sprawy spółki prowadzi zarząd, a z tytułu uczestnictwa w spółce zasadniczo składek się nie odprowadza. Wybór odpowiedniej formy prawnej ma też znaczenie przy odpowiedzialności za błędy medyczne oraz inne zobowiązania wynikłe z prowadzenia spółki.

Dla ułatwienia postarałem się te najważniejsze różnice ująć w poniższej tabeli.

Formy prowadzenia działalności weterynaryjnej

Jak widać, nie każda forma prowadzenia działalności będzie tak samo optymalna z punktu widzenia bezpieczeństwa. Spółka jawna przykładowo, nadawać będzie się dla mniejszych gabinetów, które nie wykonują skomplikowanych zabiegów lub nie zaciągają dużych zobowiązań, np. z tytułu leasingów. Dla osób, które nie chcą płacić za błędy wspólników najlepsze będą spółka partnerska, komandytowa lub z o.o.. Jeżeli zaś chcecie wyeliminować osobistą odpowiedzialność za zobowiązania to warto rozważyć wykorzystanie spółki z o.o. z profesjonalnym zarządem.

Jak uzyskać pomoc w wyborze formy prawnej?

Aby uzyskać pomoc w sprawie wyboru formy prawnej dla Twojej działalności, skontaktuj się z Agnieszką za pomocą działu kontakt. Zapraszam Cię także do odwiedzenia moich blogów, gdzie dowiesz się więcej na temat spółki z o.o. oraz innych kwestii, które powinny interesować każdego myślącego i dbającego o swój dobrobyt człowieka.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 799 030 205
e-mail: kancelaria-kynologiczna@adwokatdabrowa.eu

W piątek 3 lipca 2020 roku gościłam w programie Pytanie na Śniadanie wraz z moim klientem Andrzejem Wojciechowskim (hodowla Sama Słodycz FCI)

Rozmawialiśmy o błędach medycznych lekarzy weterynarii.

Zostawiam Wam link gdybyście chcieli obejrzeć – https://pytanienasniadanie.tvp.pl/48805879/błędy-lekarskie-weterynarzy

Merytorycznie o odpowiedzialności za błędy lekarzy weterynarii poczytasz – Kilka słów o odpowiedzialności odszkodowawczej lekarza weterynarii przy błędach w sztuce medycznej

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej zapraszam na szkolenie Zaproszenie na szkolenie z zakresu odpowiedzialności odszkodowawczej lekarza weterynarii

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 799 030 205
e-mail: kancelaria-kynologiczna@adwokatdabrowa.eu

Czy to puszka pandory? Artykuł na portalu onet.pl

Agnieszka Łyp-Chmielewska23 czerwca 2020Komentarze (0)

Pewnego dnia zadzwonił mój telefon służbowy. Po godzinie 18 staram się nie odbierać telefonów, ale ten mnie zaciekawił ponieważ otrzymałam wiadomość SMS. Okazało się, że kontaktuje się ze mną dziennikarka portalu Onet.pl Zuza Opolska. Dostała ona zlecenie napisania artykułu o odpowiedzialności za błędy medyczne lekarzy weterynarii. O mnie dowiedziała się dzięki wpisowi na blogu psiparagraf.pl, w którym poruszałam tą tematykę – dla zainteresowanych https://psiparagraf.pl/blad-w-sztuce-lekarskiej-odpowiedzialnosc-lekarza-weterynarii/

Umówiłyśmy się na kawę jak byłam w Warszawie. I tak po naszej ponad godzinnej rozmowie powstał tekst, który został w dniu wczorajszym opublikowany na portalu onet.pl – https://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/zdrowego-psa-zamieniono-w-kaleke-o-bledach-weterynarzy/pmw336q?utm_source=m.facebook.com_viasg_kobieta_viasg&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2

Uważam, że tekst jest bardzo wyważony, pomocny zarówno właścicielowi małego pacjenta jak i lekarza weterynarii. 

Czy tekst ten otwiera puszkę pandory? Uważam, że nie. Uważam że puszka ta w zakresie odpowiedzialności lekarzy weterynarii została już dawno otwarta, tylko jeszcze nie wszyscy to dostrzegają. Ja swoją działalnością staram się pomóc zarówno lekarzom weterynarii jak i właścicielom małych pacjentów.

Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej w zakresie swojej odpowiedzialności zapraszam Cię na szkolenie Zaproszenie na szkolenie z zakresu odpowiedzialności odszkodowawczej lekarza weterynarii

Przeczytaj również post Kilka słów o odpowiedzialności odszkodowawczej lekarza weterynarii przy błędach w sztuce medycznej

Pamiętajcie, każdy jest człowiekiem i ma prawo się pomylić, ale każdy też powinien umieć przyznać się do błędu jeśli rzeczywiście go popełnił, a jeśli nie popełnił to istnieje wiele procedur umożliwiających ochronę swoich praw 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 799 030 205
e-mail: kancelaria-kynologiczna@adwokatdabrowa.eu

Nie wiem jak wy, ale Edward Stachura jest moim jednym z ulubionych polskich poetów. Miłością do jego poezji zaraził mnie mój mąż jeszcze w czasach liceum. Muzyczny przekład poezji w wykonaniu Starego Dobrego Małżeństwa (które leci w trakcie pisania postu) również bardzo lubię. Dlatego postanowiłam na potrzeby niniejszego wpisu wykorzystać chyba mój ulubiony wiersz – Człowiek człowiekowi. 

Tyle o poezji i grze słów, przejdźmy do problemu, czyli hejtu w internecie.

Ostatnio rozmawiałam z jednym z lekarzy weterynarii, który zapytał mi się czy znam sprawę serwala. Przyzna, że wiedziałam iż jest to jeden z “dzikich kotów”, jak również że istnieją w Polsce ich hodowle. Odpowiedziałam więc szczerze, że nie znam. Pani doktor opisała mi sprawę – zapewne większość z was ją zna. Przykład ten jest idealny na wstęp do postu omawiającego zniesławienie i zniewagę.

Hejt w internecie

Na początku może zastanówmy się czym w ogóle jest hejt. Nie ma prawnej definicji tego określenia. Prawnie możemy mówić wyłącznie o zniesławieniu, znieważeniu lub naruszeniu naszych dóbr osobowych – czyli imienia, nazwiska (art 23 kodeksu cywilnego dla dociekliwych). Prowadząc działalność gospodarczą (niezależnie od formy) przysługuje ochrona dobrego imienia firmy – jest to art. 43 ze znaczkiem 10 kodeksu cywilnego.  Oczywiście prowadząc działalność gospodarczą lub każdą inną narażeni jesteśmy na negatywne opinie niezadowolonych klientów. Ja osobiście zawsze je bardzo mocno przeżywam. Jednakże jest różnica pomiędzy napisaniem, że jest się niezadowolonym z obsługi itp a czym innym wypisywanie w internecie, że lekarz weterynarii jest “konowałem”, “że zabił mojego psa”, że “doprowadził do kalectwa” itp. Myślę, że każdy z was wie co tutaj mam na myśli. Generalnie tego typu zachowania bez wszczęcia odpowiedniej procedury sądowej przeciwko lekarzowi weterynarii stanowi swoistego rodzaju formę znieważenia/zniesławienia. Nie można podawać do publicznej wiadomości informacji, które nie są potwierdzone.

Nawet jeśli np. ktoś zostaje skazany przez sąd dyscyplinarny pokrzywdzony/poszkodowany nie ma prawa wpisać, że jest konowałem – to ewidentnie będzie znieważenie publiczne – w szczególności jeśli się to odbywa w internecie – np. na portalu społecznościowym.

Pamiętajcie, czym innym jest negatywna opinia a czym innym jest hejt!

Chciałam wam jeszcze dodać, że wiele razy reprezentowałam już pokrzywdzonych przed Izbą. Zawsze moim klientom zalecam wstrzemięźliwość do czasu uzyskania prawomocnego orzeczenia – albo sądu dyscyplinarnego albo powszechnego.

Jestem hejtowany/hejtowana co mam robić

Przyznam szczerze, że moja postawa w tym zakresie bardzo ewoluowała wraz z nabranym doświadczeniem od różnych klientów. Kiedyś każdej osobie doradzałabym napisanie pisma o zaprzestaniu naruszania dóbr osobistych i ewentualne skierowanie sprawy na drogę postępowania cywilnego. Od pewnego czasu zmieniłam jednak zupełnie zdanie.

Nim wam przedstawię to zdanie to chce dodać, że nie jest konieczne abyście byli wymienieni z imienia oraz nazwiska czy nazwy gabinetu. Wystarczające jest aby informacje umożliwiły waszą identyfikację.

Tutaj mam dla was kolejny przykład (może część z was o nim słyszała) – w internecie jakiś czas temu pojawiło się zdjęcie przedstawiające 7 tygodniowe szczeniaki jednej z dużych ras u której wykonano badania RTG stawów biodrowych. Jak się możecie domyślać spadł ogromny hejt na hodowlę oraz lekarza weterynarii. Po kilku dniach od tego zdarzenia w internecie pojawiło się zdjęcie, że rzekomo przyjęte zostało zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z ustawy o ochronie zwierząt przed lekarza weterynarii – i UWAGA – zakreślony był komisariat policji, sygnatury sprawy, nazwisko lekarza wet – pozostawione zostało imię oraz nazwa przychodni!!!! W mojej ocenie tego typu zachowanie – ujawnienie nazwy przychodni oraz imienia lekarza w pełni kwalifikuje się do wyciągnięcia konsekwencji prawnych – w szczególności jeśli postępowanie karne zostanie umorzone.

Obecnie jestem zwolennikiem zastosowania art 216 lub 212 kodeksu karnego. Penalizuje on przestępstwo zniewagi. Osobno nawet penalizuje zniewagę w mediach społecznościowych.

Art. 216 Zniewaga
§ 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. Jeżeli zniewagę wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności cielesnej lub zniewagą wzajemną, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 5. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.

Wszystko zależy od konkretnego przypadku, ale np. nazwanie kogoś w mediach społecznościowych oszustem w mojej ocenie w pełni wyczerpuje znamiona przestępstwa powyżej.

Jak wynika z przytoczonego przepisu jeśli Sąd uzna daną osobę za winną zniewagi może orzec nawiązkę. Nawiązka to kwota pieniędzy, która jest wypłacana na rzecz pokrzywdzonego.

W postępowaniu karnym nie możemy również zapominać o treści art 46 kodeksu karnego, który umożliwia orzeczenie naprawienia szkody jak i zadośćuczynienie. To również są kwoty pieniężne.

Dalej, wraz z uzyskaniem wyroku skazującego w procesie karnym znacznie łatwiej będzie również uzyskać odszkodowanie w oparciu o postępowanie cywilne – naruszenie dóbr osobistych. W postępowaniu karnym również Sąd może zobowiązać do przeprosin.

Sporym utrudnieniem jest fakt, że jest to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że samodzielnie konstruujemy akt oskarżenia i wnosimy do sądu. Opłata sądowa to kwota 300 zł. Prokurator może wstąpić do postępowania ale nie musi. Jeśli nie znamy danych adresowych osoby – musimy sprawę zgłosić na policję aby ta pomogła nam to ustalić. Niestety sprawa zazwyczaj jest wtedy bardzo długa – przykład z życia: w jednej sprawie zawiadomienie na policję składaliśmy w sierpniu, do dziś nie mamy ustalonych adresów ale wiemy że czynności trwają (niestety jest to procedura dla cierpliwych).

Postępowanie karne

Postępowanie z oskarżenia prywatnego przebiega zgodnie z założeniami kodeksu postępowania karnego. Tak jak wspomniałam już wcześniej prokurator (oskarżyciel publiczny) może przystąpić do postępowania po naszej stronie. Zalecałabym jednak skorzystanie z usług profesjonalnego pełnomocnika (najlepiej z takiego co zna się zna na świcie posiadaczy zwierząt) ponieważ zna przepisy kodeksu postępowania karnego i ma wiedzę jak najlepiej skonstruować akt oskarżenia do Sądu i do jakiego Sądu go wnieść. Oczywiście należy zawsze posiadać zrzuty postów, konieczne będzie ich wydrukowanie i załączenie jako materiału dowodowego. Można powoływać świadków i zgłaszać dowody na poparcie swoich twierdzeń. To my oskarżamy, a więc musimy mieć materiał wskazujący winę, osoba oskarżona nie musi się bronić – to jej należy udowodnić winę. Każdy z was słyszał o domniemaniu niewinności 🙂

Nie bójcie się reagować prawnie na działania w internecie! Im więcej reakcji tym może więcej osób uświadomi sobie, że nie są anonimowe oraz że w internecie również obowiązują jakieś zasady. Nie dajcie się również szantażować (co również jest karalne) tym, ze ktoś napisze coś w internecie!

Na zakończenie przytoczę jeszcze końcówkę wiersza E. Stachury, która idealnie podsumuje cały post:

Człowiek człowiekowi wilkiem

lecz ty się nie daj zwilczyć

człowiek człowiekowi bliźnim

z bliźnim się możesz zabliźnić

*****

Zapraszam do innych wpisów Kilka słów o odpowiedzialności odszkodowawczej lekarza weterynarii przy błędach w sztuce medycznej

I serdecznie zapraszam was na szkolenie – Zaproszenie na szkolenie z zakresu odpowiedzialności odszkodowawczej lekarza weterynarii

Jeśli macie pytania, wątpliwości itp to zapraszam do komentowania postu, udostępniania w mediach społecznościowych jak również do kontaktu ze mną na Instagramie – psiparagraf.pl lub Kontakt

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 799 030 205
e-mail: kancelaria-kynologiczna@adwokatdabrowa.eu